Menu główne

W galerii:

kategoria: Moje zdjęcia fotka nr: 7

Ja i mój samochodzik - czarne szyby i wydech jak dysza concorde'a

Brydż

W dziale brydż znajdziesz "abc brydża", konwencje brydżowe, tabele wyników i IMP, kalkulator rozkładów i rachunek prawdopodobieństwa w brydżu. Zapraszam!

Rozmaitości

Strona jest ciągle ulepszana - aktualnie pracuje nad oskryptowaniem, nie mogę zaniedbać też grafiki i treści, priorytetem dla mnie jest dział brydż. Dziękuję za wszystkie uwagi.

Aktualności

Ekologia - czy aby na pewno?

Dodany: 31.10.2009, 12:16

EkologiaOstatnio sporo się słyszy o ekologii (zwłaszcza od naszych ukochanych lub importowanych z UE polityków), jednak należy się przyzwyczaić do tego, że to co dobre dla polityków rzadko bywa dobre dla ludzkości, gdyż reprezentują oni najczęściej interes określonych grup społecznych lub lobby, a nie wyborców, podobnie rzecz ma się niestety z ekologią, a raczej pseudo-ekologią gdyż o prawdziwej ekologii nie może być mowy.

Przykłady? Jest ich bardzo wiele - choćby tak zwana "ekologiczna sałata", ekologiczna, bo pochodząca z gleby a nie uprawy hydroponicznej, jednak czy jest lepsza? Wg angielskich, niezależnych badań sałata uprawiana pod szkłem jest dużo zdrowsza (dzięki kontrolowanym warunkom uprawy) i bardziej przyjazna dla środowiska (osiąga się nawet 10-ciokrotnie większą wydajność, zużywa mniej nawozów, nie zanieczyszcza gleby fosforanami itp.).
Kontrowersje dotyczą całej tak zwanej "zdrowej" żywności - weźmy na przykład tłuszcze roślinne, niby są zdrowe, ale produkuje się je często w wyniku tak zwanego uwodorowienia i innych procesów chemicznych, w diecie człowieka nigdy nie było takich produktów, czy to zatem naturalne i ekologiczne? Wmawia się nam, że produkty zbożowe i wysokowęglowodanowe są zdrowe, ale czy niczyich podejrzeń nie wzbudza to, że tym samym, co człowieka ma odchudzić i uzdrowić tuczy się zwierzęta? Pijemy odtłuszczone mleko, tymczasem ładujemy w siebie kilka razy więcej węglowodanów niż jeszcze 50 lat temu! Czy to zdrowe i naturalne? Ale politycy reprezentujący interesy konkretnych producentów potrafią o wszystko obwiniać tłuszcze zwierzęce a zamówić badania mające udowodnić np. wyższość rasy aryjskiej jest dziś równie prosto, co zrobić zakupy w markecie.

Idźmy dalej: żarówki - zgodzę się z tym, że nowe zużywają mniej prądu, ale czy ktoś policzył, ile prądu trzeba zużyć, by je wyprodukować? A szkodliwa rtęć, olbrzymie koszty utylizacji "ekologicznych" żarówek? A zimne światło, od którego więdną nawet rośliny - czy to zdrowe, czy to naturalne i ekologiczne? Jest to klasyczny przykład opakowanego w "eko" lobbingu.

Kolejna szmira: "odnawialne" źródła energii - podatnicy składają się na zyski dla różnych biogazowni itp. A koszta utrzymania i produkcji wiatraków, szpecenie krajobrazu, masakra ptaków? Czy to ekologiczne? Pomijam kwestie biopaliw, dla produkcji których wycina się amazońskie lasy i powoduje głód w biednych krajach, bo bardziej się opłaca produkować biopaliwo, niż chleb, a zysk dla środowiska niby jaki? Ekologiczne jest to, co jest tanie, bo zużywa się najmniej zasobów. Dlaczego też mamy płacić za czyjąś wiarę w globalne ocieplenie? Ktoś policzył, że redukując CO2 o 20% zyskamy kilka godzin w skali 100 lat - czy opłaca się zatem ponosić horrendalne koszty związane z dotowaniem "odnawialnych" źródeł energii?

Jest też kwestia całego szeregu pozorowanych działań pseudo-ekologicznych - przykładów też jest bez liku, choćby słynny zakaz używania reklamówek jednorazowych, pomimo tego, że ich produkcja wyrządza znikome szkody dla środowiska i jest obciążona podatkiem recyklingowym! Czy nikt nie widzi tego, że teraz muszę kupować worki na śmieci i worki na drugie śniadanie do pracy? Reklamówki z marketu nadawały się do tego idealnie, więc jaki to zysk dla środowiska? Żaden, ale dla określonych grup pewnie spory... Podobnie z pieluchami - nikt nie liczy tego, że wielorazowe trzeba prać, zużywając detergenty, prąd i czas, więc czy aby na wycofaniu jednorazowych środowisko na pewno zyska?

Na zakończenie tych rozważań - co politycy chcą ukryć pod płaszczem pseudo-ekologii? To, że recyklujemy najmniej odpadów w UE? Smrodzimy węglem na potęgę? Nasze rzeki to ścieki? Senatorowie wywalają u nas ścieki wprost do lasu i importujemy śmieci z innych państw UE? Że na Wielkich Jeziorach Mazurskich muszę spuszczać fekalia z jachtu do jeziora, bo nie ma ani jednego punktu odbioru ścieków z jachtowej toalety? Że mamy problemy z czystością wody w kranach o co ciągle ma do nas pretensje UE? Że śmieci z pojemników na plastik i szkoło trafiają na to samo wysypisko?

Pozdrawiam i zachęcam do ekologicznych zachowań

komentarze [2] skomentuj

Naskrobał: Pilsener


Powrót

Copyright © by Pilsener, mail: lp.pw@kereneslip wizyt: 2/1/176/191937/1188492